Dzisiaj mamy: Sobota 25.11.2017

Teatr w WPKiW, rozdajemy bilety!

Dziś (niedziela, 26 lipiec) rusza XI Wakacyjny Przegląd Przedstawień. Potrwa do 1 sierpnia, jest organizowany przez chorzowski Teatr Rozrywki. Zakończy się w WPKiW na Dużym Kręgu Tanecznym niecodzienną zabawą taneczną w rytm muzyki ze światowych musicali!!!

 



A my my dla Państwa jedno podwójne zaproszenie na spektakl "Głodne" Grupy Rozczyny, w którym można zobaczyć między innymi Katarzynę Nosowską (opis przedstawienia poniżej). Odbędzie się on w czwartek ( 30 lipca) w Teatrze Rozrywki. By otrzymać zaproszenie, należy przysłac maila na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. i w trzech zdaniach jak najciekawiej napisać, czemu warto chodzić do teatru. Zwycięży osoba, która najtrafniej i najciekawiej to uzasadni.

A jak dokładnie będzie wyglądać festiwal? Oto szczegółowy plan:

26 lipca
niedziela 19:00

THE COMPLAINER & THE COMPLAINERS

THE COMPLAINER & THE COMPLAINERS
koncert
(FOYER TEATRU)

Na początku był The Complainer (czyli po prostu TC), znany chociażby z prowadzenia legendarnej wytwórni mik.musik.!, Mołr Drammaz, retro*sex*galaxy, współpracy z Felixem Kubinem i wielu innych akcji). Po entuzjastycznym przyjęciu drugiego solowego albumu „...& The Complainers” TC postanowił rozbudować występy sceniczne do rozmiarów kwartetu. Pierwszy koncert zespół zagrał 07.07.07. i – jak sami twierdzą – już sam ten fakt był zapowiedzią czegoś wyjątkowego.
Na licznych koncertach w całym kraju i za granicą (Berlin, Bratysława, Mińsk, Moskwa i in.) zespół prezentuje szeroki repertuar: od intymnych ballad, przez piękne przeboje po stadionowe hymny ,zagrane na nieprzebranej ilości mniejszych i większych instrumentów, którymi muzycy często na scenie się wymieniają.
Nadają zupełnie nowa formę dla „zużytych” terminów: art-dance, discog-punk, nu-wave, tweet-pop, salsa-rave, folk-boss'a czy stary poczciwy rock’n’roll.

W listopadzie 2008 r. ukazał się trzeci album The Complainera („Power Juy Happiness Fame!”), a pierwszy nagrany ze składem The Complainers i kilkoma pierwszorzędnymi gośćmi, m. in Arturem Rojkiem (Myslovitz), kwartetem smyczkowym O'SKUAd i czołowym przedstawicielem polskiej niezależnej elektroniki 8rolek.
Płyta ma świetne recenzje: „Słucha się tego znakomicie” (Gazeta Wyborcza), „Dzieło na światowym poziomie” (Dziennik), „Najlepsza polska odpowiedź na disco punk” (Playboy), „Płyta na długie lata!” (Machina), „To jest chwytliwe inaczej” (Onet).

Zespół ma w dorobku udział w licznych przeglądach i festiwalach, takich jak: Nowa Muzyka w Cieszynie, Eurocultured w Manchesterze, Off Festival w Mysłowicach, New! New! w Brnie, Pulse w Londynie, Skif w St. Petersburgu, Transvizualia w Gdyni, Unsound w Krakowie, Ars Cameralis w Katowicach, PPA we Wrocławiu, C. Sides w Tel Avivie czy OFFOFF w Krakowie.

TC&TCS znani są także ze swoich projektów, związanych z szeroko pojętą sztuką, takich jak wystawy czy instalacje, przy okazji których nadają nowe znaczenie terminowi kapeli „art.-rockowej”. Działo się tak m. in. na: 5th Berlin Biennale/Magazin/Future Perfect, Museum of Unnatural History/Kronika Bytom, Unpredictable Encounters/CTM08 Berlin, Something Must Break/Off Festival 08.

Od czasu wydania ostatniej płyty od czyli listopada 2008 r., TC&TCS – z powodu rosnących potrzeb koncertowych – połączyli siły z kwartetem smyczkowym O'SKUAd, prowadzonym przez Piotra Steczka (Aukso, Esus) i kiedy tylko to możliwe, starają się grać w poszerzonym składzie.
Od czasu do czasu pojawiają się goście specjalni:
Artur Rojek, Asia Ficek, Tomek Osiecki, Kajetan Luteracki, Kuba Świdziński i inni.

W lutym 2009 TC&TCS zostali nominowani za najlepszą trasę koncertową do nagrody „Nocne Marki”, przyznawanej przez magazyn Aktivist.
Zagrali i nagrali także specjalną Offsesję dla Programu 3 Polskiego Radia.

TC & TCS tworzą:
Wojciech Kucharczyk aka The Complainer – wokal, instrumenty perkusyjne, elektro, gitara elektryczna
Asia Bronisławska aka Asi Mina – gitara akustyczna, głos, instr perkusyjne
Paweł Trzciński – klawisz, instrumenty perkusyjne, głos
Marcin Zarzeka – projekcje, gadżety, ruch
Jakub Adamec – gitara basowa



27 lipca
poniedziałek 20:00


FILOZOFIA W BUDUARZE Teatr Nowy z Krakowa

Markiz de Sade
FILOZOFIA W BUDUARZE
Teatr Nowy z Krakowa

Najjaśniej jest w ciemnościach. Gdy pod koniec „Filozofii w buduarze” Donatiena Alphonse'a Fransoisa de Sade'a, tej przez Bogdana Hussakowskiego w Teatrze Nowym wyreżyserowanej orgii języka i gestów, gasną reflektory – ciała i rzeczy znikają. Cały świat przedstawiony w czerń obraca się na pstryknięcie.
Nie ma już przeźroczystej tafli na krawędzi sceny i widowni. Nikną białe peruki, kraszone czarnymi wstążkami. Przepadają cztery umączone twarze i osiem nóg w smolistych rajtuzach. Nie ma nienasyconego jęzora pana Dolmance (Piotr Sieklucki), mistrza tej godzinę i pół trwającej ceremonii fachowego „dmuchania”. Kusząca niewinność Eugenii (Gracja Niedźwiedź) – nie wiadomo gdzie się podziała. Rozmył się wiecznie na dźwięk słów pieprznych mdlejący Kawaler (Jakub Falkowski). Znikł ogrodnik Augustyn (Dominik Nowak), o którego „ptaku” gadali, że godzien jest porównania tylko z pniem starego dębu. I choćbyś nie wiem, jak fachowe noktowizory na oczy nakładał – nie dostrzeżesz już atlantycko falujących bioder Madame de Saint Ange (Dominika Knapik), a żal... Zostaje – nic. Powietrzna smoła i – słowa sunące z wnętrza smoły. Naprawdę tylko nic?
Słowa czworga odprawiających ceremonię fachowego „dmuchania”, ich dyszące zdania, mlaskające jęki, skowyty jak żyletki. To i – ciemność. Mało? Słyszysz, nic nie widzisz – i dopiero teraz jęzor pana Dolmance jest nienasycony na miarę twego nienasycenia! Dopiero teraz niewinność Eugenii kusi fundamentalnie! Dopiero teraz „ptak” Augustyna pniem Bartka jest in statu nascendi, omdlenia Kawalera nakłaniają do pochopności ułańskiej, a biodra Madame de Saint Ange osiągają 10 w skali Beaufourta! Dopiero teraz – gdyż nie widzisz. W ciemnościach jest najjaśniej, gdy zostają słowa nie byle jakie.
„Niebylejakość” słów to u Hussakowskiego słów wyświechtanie dokumentne. Do wielkiej ciemności tuż przed końcem czworo artystów frazy Markiza w pełnej jasności scenicznej miele jak mąkę. Wszelkiej maści genitalne mięso semantyczne – odmieniają przez wszystkie przypadki, niczym mantrę klepią, językami wałkują, tarmoszą, piorą, suszą, po czym znów piorą, znów wałkują, znów tarmoszą, a następnie – dookoła Wojtek. Owszem, mógłbym coś zacytować, ale po co? Żebyście w druku kropki przeczytali? Nawiasem, jest odwieczna ciekawość: czemuż to poważne wydawnictwa słówek trudnych nie kropkują, zaś wydawnictwa codzienne – jak najbardziej? Zostawmy to.
Zwłaszcza dlatego zostawmy, że Hussakowskiego gra z Markizem nie jest grą w chuligańskie epatowanie dam dobrze wychowanych, ani też grą w stawianie w kłopotliwej sytuacji księdza Bryły – duszpasterza środowisk twórczych. Hussakowskiego gra z Markizem – to czyste przedstawienie, to lekkie gadanie ciężkich świństw, gadanie kraszone seansem gestów – jest grą w przechodzenie na drugą stronę słów. Co tam tkwi? Gdy pieprzności wyświechtać do imentu – jakie światy wyobraźnia zbuduje na kanwie wyświechtanego, kiedy zgasną światła? Wybaczcie przesadę, lecz coś się przypomina. Ze zdjęcia wyświechtanego, milion razy kontemplowanego, wyblakłego, zmatowiałego, już prawie białego, martwego – Kantor zrobił ongiś „Wielopole, Wielopole”. Zapytał: co jest po drugiej stronie?
I to już właściwie wszystko. Czworo aktorów w czarnych rajtuzach, białych koszulach, ze spętanymi z tyłu rękami, w śnieżnych perukach i z nieprzytomnie umączonymi twarzami – gada. Markiz w istocie był tyleż, że klasyka przytoczę, uporczywym krążownikiem wyr, co uporczywym krążownikiem fraz. Tak, wybornie młodzi gadają i smakowicie na pustej scenie figury czynią, wcale nie oczywiste. Gdy mowa, dajmy na to, o języku, którym dżentelmen czyni damie przyjemność w altanie sierpniowym zmierzchem – nie liczcie na trywialny mimetyzm sceniczny. A kiedy genitalne mięso semantyczne trupem już jest monstrualnym – zapada ciemność. I trupy brzęczą z czerni, łechcąc wyobraźnię. Jakie planety wtedy roisz?
Hussakowski rozhulał pieprzne piekło gestów i recytacji, by zgasić światło, gdy słowa są na wyczerpaniu. A kiedy światło wraca – jak na dłoni sterczy cała marność rzeczy widocznych wyraźnie.
(Paweł Głowacki, Dziennik Polski)

Reżyseria: Bogdan Hussakowski, scenografia: Joanna Braun, choreografia Dominika Knapik.
Występują: Dominika Knapik, Gracja Niedźwiedź, Jakub Falkowski, Dominik Nowak, Piotr Sieklucki. Głos: Edward Linde-Lubaszenko.



28 lipca
wtorek 20:00


THE FIRST LADIES OF SONG
Koncert Siggy Davis


Siggy Davis to znakomita wokalistka jazzowa, pochodząca z Nowego Jorku. Studiowała śpiew m. in. u Jane Copeland Stevens z Metropolitan Opera oraz aktorstwo na Yale University (USA). Po ukończeniu studiów angażowana była w teatrach na Broadway'u. W 1991 roku wyruszyła na dwuletnią trasę z Broadway Musicals Company New York, występując w spektaklach w krajach Europy, Azji i Afryki. Występowała m. in. w musicalach „Nunsense”, „Hair”, „Butterfinger’s Angel”. Punktem kulminacyjnym jej kariery aktorskiej była rola Effie w spektaklu „Dream Girls” w berlińskim Theater des Westens. Po znakomitych recenzjach otrzymała rolę Soni w światowej premierze Broadway'owskiego hitu „The Life”.
Współpracowała z tak znakomitymi reżyserami jak: Spike Lee, Mario van Peebles, czy Brian de Palma. Koncertowała z wielkimi sławami jazzu: pianistą Donem Pullenem, pianistką i organistką Aminom Claudine Myers, saksofonistami – Charliem Mariano, Jamesem Carterem, Herbem Gellerem czy trębaczem Hannibalem Petersonem.

– Scena jest moim pierwszym domem, ponieważ występuję praktycznie całe moje życie, z tym jestem związana – mówi Siggy Davis. – Do teatru trafiłam w tym samym czasie co do szkoły podstawowej i tam uczyłam się aktorstwa, muzyki, śpiewu i tańca. Akurat w tamtych czasach w Ameryce, w niewielkim stanie Connecticut tuż obok Nowego Jorku, funkcjonowały specjalne programy stypendialne dla młodych ludzi zainteresowanych sztuką. Dzięki tym programom, mogłam uczyć się od profesjonalnych aktorów z Nowego Jorku i Uniwersytetu Yale. Moim pierwszym nauczycielem aktorstwa była profesor Gitta Honegger z Yale. To dzięki niej już w wieku 11 lat zagrałam swoją pierwszą rolę na Broadway'u.

Siggy Davis koncertuje w Polsce od 10 lat. Śpiewa nie tylko własne kompozycje, ale również standardy jazzowe. Przede wszystkim z repertuaru wielkich wokalistek – Arethy Franklin, Billie Holiday, Elli Fitzgerald i in.



29 lipca
środa 17:30

29 lipca
środa 20:00



DŻDŻOWNICE WYCHODZĄ NA ASFALT Teatr Polonia z Warszawy

Stanisław Tym
DŻDŻOWNICE WYCHODZĄ NA ASFALT
Teatr Polonia z Warszawy

Najnowszy spektakl Stanisława Tyma traktuje o naszej codzienności i polityce, przedstawionej w krzywym zwierciadle – jak tu zwykle u tego satyryka bywa. Proszony o autorecenzję Stanisław Tym powiedział: Sam program marny, ale bardzo drogie bilety. Nie wypada nie zobaczyć. Dlaczego Dżdżownice wychodzą na asfalt – też warto wiedzieć.

Stanisław Tym, Zofia Merle oraz pianista i kompozytor Jerzy Derfel pracują razem, wedle rachuby pierwszego z nich – 650 lat. Lekko licząc. Mieli więc trochę czasu, żeby się dotrzeć. Dzięki temu ich najnowszy program – napisane i wyreżyserowane przez Tyma „Dżdżownice wychodzą na asfalt”, grane w foyer warszawskiego Teatru Polonia – bardziej przypomina spotkanie starych przyjaciół, na które zaprosili widzów, niż klasyczny kabaretowy spektakl. Nie brak w nim popisowych numerów Tyma i Merle, z ich autorską wersją skeczu z cyklu „Przychodzi baba do lekarza” na czele.
Nie brak odwołań do klasyki polskiego kabaretu – od kapitalnego wiersza Mariana Hemara o spadochroniarzu, po opowieść o współpracy z Jerzym Dobrowolskim, autorem zagadkowego tytułu spektaklu. Jest satyra polityczna i obyczajowa (m. in. instruktaż „inteligentnego pożyczania pieniędzy”, opis, na przykładach, polskiej głupoty, „która nie ma granic na Odrze i Nysie Łużyckiej”, i śpiewane kuplety komentujące tematy z ostatniej chwili). A na deser – mrożący krew w żyłach numer zatytułowany „Rodzynek przygrywa ciastu”, niczego nie zdradzając – scenka, która ma szansę przejść do historii polskiego kabaretu.
(AK, Polityka)

* * *

Dlaczego wychodzą na asfalt? Tego (m. in.) można się dowiedzieć podczas wieczoru kabaretowego, na który zaprasza Stanisław Tym w towarzystwie Zofii Merle (och, jak ona smakowicie wyjada bitą śmietanę!) oraz Jerzy Derfel, wszyscy w doskonałej formie. Razem dają próbkę tego, czym kiedyś był STS, toteż dla starszych widzów to wieczór nostalgiczny. Wprawdzie czasy się zmieniły, ale myślenie nadal ma kolosalną przyszłość, co dobitnie, acz bez dydaktycznego przynudzania mistrzowie kabaretu literackiego wyjaśniają nam naocznie. Nic nie jest oszczędzone niedoszłemu premierowi z Krakowa, który stanął w obronie płaszcza (cala sala śpiewa z nami: Nie będzie Niemiec pluł nam w płaszcz!), innym też się dostaje, a jak zwykle niezawodne okazują się skecze o lekarzach. Na koniec, któż by inny, Hemar. Półtorej godziny przedniej zabawy z tzw. refleksem, a to znaczy, że niekoniecznie to wszystko (tylko) do śmiechu.
(Tomasz Miłkowski, Przegląd)

Reżyseria i teksty: Stanisław Tym
Obsada: Joanna Kołaczkowska, Stanisław Tym i Jerzy Derfel.

30.07 Czwartek
Mała Scena


Katarzyna Nosowska, Lenon z Riczardsem, Szymki 2
GŁODNIE
Grupa Rozczyny

Reżyseria/Kostiumy/Choreografia/Występują- Maria Dąbrowska, Ola Rzepka, Marta Szymkiewicz
Scenariusz- Katarzyna Nosowska, Lenon z Riczardsem, Szymki 2
Scenografia- Grzegorz Skalski
Muzyka- Ludowa
Spektakl „Głodnie” grupy „Rozczyny” miał premierę w kwietniu b.r. Na 29 Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu, w ramach nurtu OFF.
Cztery sceny, między nimi piosenki. Temat: kłótnia. A raczej nie sama kłótnia, tylko stan głodu- stan „braku czegoś'” i dyskomfort, który z tego powodu się rodzi. Próba porównania kłótni do sytuacji, w której głodny człowiek nie umie znaleźć sposobu ukojenia i nasycenia się, więc żeby poczuć się odrobinę lepiej, wpędza otoczenie w podobny stan.
Sceny rozgrywane pomiędzy koleżankami, ich braćmi, ich matkami i kochankami. Całość odbywa się w minimalistycznej scenerii i zbudowana jest na zasadzie utworu muzycznego. Muzyka zresztą nie opuszcza widza ani na chwilę, snując się po scenach jako kontrast do tego, co dzieje się w warstwie dramatycznej i płynnie przenosi akcję w przestrzeń piosenki, by po chwili być mostem do następnej sytuacji. W muzyce Rozczyn, obok punka i electro nieprzypadkowo pobrzmiewają wpływy zespołu Pogodno. Grająca na perkusji Ola Rzepka znana jest ze współpracy z liderem szczecińsko- śląskiej grupy Jackiem Szymkiewiczem w projekcie Budyń i Sprawcy Rzepaku .


"(...) Dziewczyny przedstawiły show w rodzaju Masskotek. Również organy, śpiew wydobywający się z mocnych kobiecych gardeł. Lekki feminizm: faceci nie zrozumieją, potrafią sie tylko śmiać. Cała oprawa i próba stworzenia happeningu na ciasnej scenie i poza nią, wraz z publicznością. Kupuję."

LAMPA, nr 5 (50) maj 2008


30.07 Czwartek
Mała Scena

Anna Mentlewicz
KOCHANY SYNU
monodram Elżbiety Czerwińskiej

KOCHANY SYNU to przejmujący dramat kobiety, głęboko doświadczonej przez los, która straciwszy męża samotnie wychowuje syna, nie potrafi jednak uchronić go od złych wpływów. Syn – „zwyczajny, dobry chłopak” – pod wpływem indoktrynacji cynicznego polityka, wraz z grupą kolegów znęca się, a wreszcie zabija przypadkowego przechodnia.
Kobieta nie może tego zaakceptować. Jest kardiochirurgiem, ratującym ludzkie życie. Kiedy jednak syn umiera w szpitalu wskutek zakażenia przez współwięźniów, ona sama zamienia się z ofiary w kata...
Po wielu latach spędzonych w więzieniu, podczas ostatniej nocy przed wyjściem, opowiada historię swego życia. Kiedy skończy, na zewnątrz będzie już jasno. Czy będzie umiała spojrzeć w światło?

Reżyseria: Remigiusz Grzela.
Występuje: Elżbieta Czerwińska.

Poruszające. Przez oszczędność środków, skupienie, eliminację, szlachetność środków wyrazu i prawdę, temat nabiera siły, koncentruje uwagę. Jednocześnie oglądając ten spektakl, wchodząc w historię, mamy przyjemność z obcowania z formą, konstrukcją, kompozycją, a nie relacją. A nie tylko dobrze zagraną opowieścią. Poruszające.
(Krystyna Janda)


31.07 Piątek
Mała Scena

Michał Walczak
TO NIE JEST KRAJ DLA WIELKICH LUDZI
Teatr Montownia z Warszawy


Ilu ludzi mieści się w jednym Polaku? One-man show w wykonaniu aktora Teatru Montownia, Rafała Rutkowskiego, który wraz z dramatopisarzem Michałem Walczakiem przygotował w podziemiach kultowej Chłodnej 25 godzinę perwersyjnej, niepoprawnej politycznie rozrywki. Wcielając się w kolejne, typowo polskie postaci, poprowadzi widza przez labirynt masek, potworów i świętych polskich. Artyści, kaznodzieje, kabotyni, wojskowi, szarlatani i ginekolodzy. Polskie monstra. Wirtuozeria aktorska i zjadliwość tekstów. Dla młodych i starych, dla tych, którzy odnieśli sukces i frustratów, jednym słowem – dla wszystkich, którzy żyją w Polsce. Dla ludzi o mocnych nerwach.

Jak widać, nie tylko mnie śmieszą niewiarygodnie szczupli i wysocy aktorzy. Michał Walczak zafascynowany vis comica Rafała Rutkowskiego z Montowni (pamiętacie go z serii telewizyjnych reklam o uczynnym sprzedawcy?) napisał mu kilkanaście zabawnych monologów. Zebrane do kupy dają coś w rodzaju rodzimej wersji anglosaskiej stand up comedy. Oto chudzielec wieżowiec Rutkowski stoi sobie na scenie w piwnicy klubu Chłodna 25 i gada przez półtorej godziny. Najpierw jako zazdrosny ksiądz na ślubie kolegi, potem przedwojenny ginekolog i jego pacjentka, wreszcie ambitny aktor prezentujący założenia nowego prywatnego teatru "Chłodnica". Udławiłem się ze śmiechu na monty-pythonowskim z ducha skeczu o pewnym wojskowym z komisji poborowej posiadającym dar rozpoznawania gejów. A o przygodach beznogich harcerzy, którzy nazwali swój zastęp Węże, zdecydowanie powinna powstać nawet osobna sztuka. Popisowy występ Rutkowskiego zaświadcza, że Walczak jako reżyser i autor złapał właściwy rytm i ton komediopisarski. A że teatralny sukces – jak każde udane dziecko – ma wielu ojców, w razie kłótni na linii Rutkowski-Walczak o artystyczną wielkość oraz tak zwane „sprawstwo” doradzam Walczakowi następującą ripostę: „Wcale nie jest Pan ode mnie większy – skarcił Napoleon jednego ze swoich oficerów – jest Pan co najwyżej dłuższy.”
(Łukasz Drewniak, Przekrój)

* * *

Spektakl Rafała Rutkowskiego na Chłodnej 25 to nie show dla miękkich ludzi. Rozstrój nerwowy u widzów, skurcz przepony, duszności, wypieki są wpisane w formułę stand-up comedies. Jedynie stali bywalcy klubów Nowego Jorku czy Edinburgh Fringe Festival mogą uważać się za zaszczepionych. Dla nich „żart ekstremalny” znaczy co innego niż dla Polaków, których poczucie humoru formowało się na „Śmiechu warte” czy „Maratonie uśmiechu”. Wytrzymali dowcipy typu: „Hitler i Matka Teresa wchodzą do gejowskiego baru...”, tytuł „Przygody dawcy orgazmów”, opowieści ocaleńca aborcyjnego czy polewkę z wielkiego głodu w Irlandii, wytrzymają i występ w piwnicy na Chłodnej. Co nie znaczy, że w porównaniu ze „średnią światową” show Rutkowskiego to niewinne łaskotki. Aktor Teatru Montownia i autor tekstu Michał Walczak tworzą polską stand-up comedy od zera. Efekt jest porażający. Przede wszystkim Walczak (jeden z najlepszych dramaturgów młodego pokolenia) is back. Skecze o zakompleksionym księdzu udzielającym ślubu ukochanej, wojskowym teście na geja czy prywatnym, ekskluzywnym przedszkolu dla dzieci „wiecie kogo” to polskie szaleństwo w pigułce. Rutkowski zdolny zmiąć, wygiąć i wywrócić swoją twarz na wszelkie sposoby doprowadza publiczność do spazmów. Jako krytyk filmowy Henryk Prawda wrzeszczy o standardach moralnych i wzywa naród do kręcenia epopei o bitwie pod Mokrą, chwilę później „prywatnie” usiłuje wysadzić z interesu właściciela lokalu Grzesia Lewandowskiego i stworzyć w miejsce Chłodnej teatr Chłodnica. Najgorsza stand-up comedy to taka, na której widzowie śmieją się dyskretnie i kulturalnie. W piwnicy na Chłodnej się wyje.
(Joanna Derkaczew, Gazeta Wyborcza)

Reżyseria: Michał Walczak
Występuje: Rafał Rutkowski


01.08 Sobota
Duży Krąg Taneczny, WPKiW Chorzów

ZIELONY PARKIET
Dance to the music(ale) - WSTĘP WOLNY!!!!




"Przeglądowe" closing party! Niecodzienna zabawa taneczna w rytm muzyki z światowych musicali w kultowym Dużym Kręgu WPKiW. Muzykę w dwóch setach- popołudniowym, dla tradycjonalistów i wieczornym dla żądnych wrażeń eksperymentatorów prezentuje The Complainer& D.A.





KARNET NA WSZYSTKIE SPEKTAKLE XI WAKACYJNEGO PRZEGLĄDU PRZEDSTAWIEŃ 300 ZŁ



Copyright © 1995-2011 Park Śląski