Dzisiaj mamy: Czwartek 20.06.2019

Florystyczne cacko wysokie na 54 metry. Jedyna taka szklarnia w całej Polsce

img555To było takie parkowe cudo. Zakładano, że będzie największa na świecie. Florystyczne cacko, jedyne w całej Polsce. Szklarnia wieżowa, stała w miejscu nieistniejącego już „Szkieletora". Podczas Ogólnopolskiej Wystawy Kwiatów i Ogrodów, otwierali ją I sekretarz PZPR Edward Gierek i generał Jerzy Ziętek.

To była wielka wystawa w 1968 roku. Czerwiec. Wykonany przez wiedeńskiego architekta, profesora Othmara Ruthnera projekt wertykalnej konstrukcji, został przywieziony z Austrii, gdzie zobaczył ją podobno sam generał. – To było dość ciekawe urządzenie, jak na owe czasy. Rewolucyjne i rewelacyjne – ocenia Piotr Franta, architekt parku. – Jego wyjątkowość polegała na tym, że na niewielkiej powierzchni uprawiano ogromną ilość roślin – wspomina. Wieża miała 54 metry. Była najwyższym tego typu obiektem na świecie. Jej średnica wynosiła 11 metrów.

Ciekawy mechanizm

Powierzchnia użytkowa szklarni wynosiła około 1000 metrów kwadratowych. Konstrukcję szklarni wieżowej wykonała firma Konstal, natomiast firma Elektroprojekt Katowice, opracowała zasilanie i sterowanie urządzeniami oraz ogrzewanie i klimatyzację.

– Niezwykle ciekawy był mechanizm wieży. Półki, regały, były zawieszone na łańcuchowych cięgnach. Sterował nimi specjalny mechanizm, który przesuwał konkretne donice. Hodowano w nich kwiaty, nowalijki m.in. sałatę i rzodkiewki – wspomina Franta. Rośliny w szklarni wieżowej znajdowały się na 285 półkach wprawianych w pionowy ruch w ten sposób, aby w ciągu doby wszystkie zostały równomiernie doświetlone i ogrzane. W trakcie pracy urządzeń, rośliny były również nawożone. Cały system zautomatyzowano i do obsługi wystarczyły dwie osoby. Zimą szklarnię ogrzewano gazem, natomiast latem pracowała klimatyzacja.

Wieżę można było oglądać głównie z zewnątrz, ale sporo osób pamięta też jej wnętrze. – A wrażenie było niesamowite – zapewnia Franta. – Zwłaszcza, że sam park nie robił jeszcze takiego wrażenia jak dziś. Zieleń i drzewa dopiero rosły, a infrastruktura powstawała –zaznacza i przypomina, że w owym okresie w parku działało ogrodnictwo. I to na bardzo wysokim poziomie. – Stąd właśnie szklarnia, która zaopatrywała sporą część jego terenu.

Widok z tarasu

Przy wieży wzniesiono pomieszczenia gospodarcze. W jednym z nich znajdowało się laboratorium, zajmujące się badaniem gleby. Piotr Zieliński, który w parku pracuje od lat 70. wspomina, że na górę jechało się dwuosobowa windą, a na wierzchołku pracownicy mogli wejść na taras, z którego doskonale było widać panoramę Chorzowa i Katowic. – Czego tam nie było: zraszanie, nawożenie, sztuczne oświetlenie. Wszystko działało mechanicznie, a szafa sterująca była ogromna – mówi z sentymentem o nieistniejącej już konstrukcji, która – jak wiadomo z ustnych przekazów – nie była tania w utrzymaniu. – Rośliny rosły tam bardzo szybko, część szła na sprzedaż, a część wysadzano na alejach – tłumaczy.

Nieczyste powietrze

W 1983 roku, po 15 latach funkcjonowania, wieża została rozebrana przez zabrzański Mostostal. Głównym powodem było ściemnienie z upływem lat poliestrowej powłoki, która była wykorzystywana zamiast szkła. Przez tę wadę, rośliny już nie rosły tak dobrze, bo docierało do nich mniej światła. – Wieża była obłożona płytami ze sztucznego tworzywa. Jak się później okazało, dosyć lichego. Szczególnie, biorąc pod uwagę śląskie powietrze, którego jakość wyznaczał wszechobecny przemysł – wyjaśnia Piotr Franta. – Przez te wszystkie lata, materiał ten powinien zostać wymieniony. Niestety, tak się nie stało. A szkoda –uważa Franta i dodaje, że wieża była bardzo silnym symbolem przestrzennym, który dominował nad otaczającym ją terenem. – Zniknęła w dość dziwnych okolicznościach. Szybko. Uznano że się nie nadaje i ją rozebrano. W jej miejsce powstał „Szkieletor", który był obiektem dużo mniej udanym.

Copyright © 1995-2011 Park Śląski